Menu Content/Inhalt

Menu gwne

Start
Artykuy
Szukaj
Komu zawdziczamy SPIMR? PDF Drukuj E-mail
sobota, 21 lipiec 2007
Wybrany obraz
Komu zawdziczamy SPIMR?
Artyku ten otwiera nowy dzia KOMENTARZE.
Co by tu skomentowa na pocztek? Jest tyle spraw! Ju wiem! Zaczn po prostu od pocztku: skd wzi si pomys powstania naszego stowarzyszenia? I dlaczego z autentyczn detrminacj postanowiam doprowadzi do jego powstania?

Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie konieczno powstania organizacji zrzeszajcej rytmiczki jest oczywista od lat. Wie si ona z poznaniem w czasach studenckich prof. Marii Wieman, a dokadnie z zetkniciem si z organizowanymi przez ni spotkaniami, których staam si w owym czasie  niezbyt czstym, ale zawsze entuzjastycznie nastawionym uczestnikiem. Poznaam tam wielu wspaniaych ludzi, od których wiele si nauczyam. Pani Maria zawsze dbaa o to, by w oliborskich spotkaniach w jednym z jej ukochanych przedszkoli na ul. Suzina w Warszawie, bray udzia najwiksze ówczesne autorytety oraz, by wypeniay je aktualne treci, przydatne w codziennej pracy pedagogicznej.

Czsto wychodziymy z wypiekami na twarzy np. po spotkaniu z udziaem prof. Stadnickiego (ucznia samego, wielkiego ORFFA!) na temat taca, czy prof. Urszuli Smoczyskiej, wietnego pedagoga i genialnej animatorki. W gównej mierze dziki jej pracom, do których nierzadko zamawiaa piosenki u najlepszych autorów, czyli poniekd za jej spraw, twórczo kompozytorska w dziedzinie artystycznej piosenki dla dzieci w wieku przedszkolnym, osigna w latach 80-tych niespotykany wczeniej w Polsce poziom.   Pani Ula -  autorka licznych podrczników do zaj muzycznych i  muzyczno-ruchowych dla dzieci, w tym wielokrotnie wznawianego "Kalendarza muzycznego", stanowicego od ponad 20 lat co na ksztat przedszkolnego "katechizmu" muzycznego  - przynosia na zajcia do prof. Marii zawsze jak pikn niepublikowan jeszcze piosenk...  

Chwileczk... Nie o fantastycznej atmosferze niezapomnianych wieczorów u p. Marii chciaam tu jednak pisa. Ten temat wymaga osobnego miejsca i powicenia mu nieco wicej uwagi.  Równoczenie wspominam je, poniewa dla mnie zawsze byy dowodem na to, e rytmiczki powinny si trzyma razem i e wspólnie mog w swojej dziedzinie o wiele wicej zdziaa.

W sumie, mona rzec, e w sensie ugrupowania majcego na celu skonsolidowanie rodowiska, nasz zwizek SPIMR nie jest niczym nowym. To, co organizowaa Pani Maria Wieman, byo waciwie  zrzeszeniem rytmiczek i mioników tej dziedziny, tyle e nieformalnym.  Spotkania odbyway si bez wzgldu na to, czy zjawio si kilka czy kilkadziesit osób... Pani Maria bya w kadym razie zawsze! Jako inicjator, gospodarz i realizator w jednej osobie, troszczya si przede wszystkim o rytmiczki stawiajce pierwsze kroki w zawodzie, ale take - i kto wie, czy nie bardziej - o te panie, które z wiekiem straciy orientacj, co jest na topie i jakie s najnowsze trendy... Jej ogromne poczucie wizi z grup zawodow i odpowiedzialno za rodowisko stao si dla mnie niedocignionym wzorem.

Pamitam, e na krótko przed moim wyjazdem za granic,  w lipcu 1992, wyrazia wtpliwo, czy w gronie rytmiczek kiedykolwiek znajdzie si kto, komu bdzie si chciao kontynuowa takie spotkania. A moe utworzy zwizek? Obiecaam, e zajmiemy si tym wspólnie po moim powrocie.

Jesieni nastpnego roku poegnalimy prof. Mari Wieman na zawsze. Wiadomo  dotara do mnie w okolicach wit Boego Narodzenia, kiedy wysana z yczeniami kartka wrócia...   Od tamtej pory mino 15 lat.

Pani Mario, zwizek powsta! Lepiej póno, ni wcale... Ale, czy kto dzi bdzie potrafi tak jak Pani zatroszczy si o to, by istniejc dziaa i by poyteczny?...

/ej/ 

Zmieniony ( wtorek, 02 marzec 2010 )
 
wstecz   dalej »